W dniach 8 – 11 sierpnia byliśmy na Majorce. Urlop był bardzo udany, a nasz milusiński Enriko z utęsknieniem oczekiwał w domu na nasz powrót. Ponoć pierwsze 2-3 dni tęsknił i chodził osowiały, ale z czasem humorek mu się poprawiał. No a w dniu naszego powrotu był już szczęśliwy jak zawsze. Zamanifestował swą radość przychodząc przez 3 kolejne noce do naszego łóżka. Pieścioch jakich mało…
A tak wygląda teraz nasz kocur:







