Dziś mija tydzień od pechowego upadku Rikusia… To był długi i męczący tydzień, przede wszystkim dla kota, który musiał sobie radzić z bólem, stresem i nową sytuacją w której niespodziewanie się znalazł. Ale też dla nas – jego opiekunów. Robimy wszystko aby Enriko wrócił jak najszybciej do swojej dawnej formy i zdrowia. Narazie cierpliwie musimy czekać aż do połowy września, kiedy to zdjęty zostanie gips…
Tymczasem kot już przywyknął do niego i nieźle sobie radzi z tą “kulą u nogi”. Większość czasu Enriko spędza jednak na spaniu, jest bardzo spokojny no i o wiele mniej ruchliwy niż zwykle. Czasem przejdzie tylko po mieszkaniu, zerkając w swoje miejsca, ale drogę na jego ulubione schody ma teraz zatarasowaną, więc tam nie może nawet spoglądać. Na swój nowy drapak nie może (i nie powinien) wchodzić. Zabawy z jego ulubioną białą myszką też nie wchodzą w grę, zresztą sama myszka tym razem nie robi nam nim wrażenia… Apetyt Rikusia też jest o wiele mniejszy niż przed wypadkiem. Najczęściej zjada połowę swojej normalnej porcji. No i choć wszystko przebiega poprawnie, to widać że kot jest nietylko zmęczony ale też smutny. Nie może przecież robić tego na co ma ochotę, a każdy jego ruch jest obarczony dodatkowo sporym wysiłkiem…